Historia szkoły

fragmenty pracy magisterskiej Pani Grażyny Pytkowskiej:

"Monografia Publicznej Szkoły Podstawowej im. Adama Mickiewicza w Umiastowie"

 

Pierwsze lata działalności szkoły po zakończeniu II wojny światowej do 1950r.

 

Umiastów - to niewielka, podwarszawska wieś. Od najdawniejszych czasów była w niej szkoła. Jednak dokładnej daty powołania jej - nikt nie pamięta. Niewątpliwie istniała już przed II wojną światową, bowiem do 1938r. mieściła się w wynajętym budynku pana Wiśniewskiego i była szkołą jednoklasową. Gdy w czasie działań wojennych dom Wiśniewskiego został zniszczony, właściciel miejscowego dworu Julian Pawłowski, oddał część "czworaków dworskich" na potrzeby placówki. W czasie okupacji niemieckiej szkoła właśnie tam się znajdowała i tak jak dawniej, była szkołą jednoklasową. Pracował

w niej nauczyciel Wincenty Wenerski.

 

We wrześniu 1945r. siedzibę szkoły przeniesiono do samego dworu Pawłowskich. Właściciela stamtąd usunięto, a majątkiem zarządzała Główna Komenda Milicji w Warszawie. Szkoła rozrastała się. Zajmowała dwie izby i była dwuklasowa. Pracowało w niej dwóch nauczycieli: Janina Gromadzka oraz Sabina Baraniak. Od 1 października 1945r. pani J. Gromadzka przeniosła się do innej miejscowości.

Na jej miejsce przyszła 1 grudnia Ewa Morus.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Niestety, w nowej siedzibie szkoła nie przetrwała długo. Już po roku (we wrześniu 1946r.) przeniesiono ją ponownie do "czworaków dworskich". Główna Komenda Milicji zmieniła lokalizację, a majątkiem zaczął zarządzać nowy właściciel - Wydział Ogrodniczy z Warszawy, który stanowczo nakazał

usunięcie szkoły z dworu.

 

Z analizy protokołów Zebrań Rodzicielskich wynika, że warunki pracy w nowym miejscu były bardzo ciężkie. Na zebraniu 22 września 1946r. wybrano tzw. "opiekunów szkoły", którzy podjęli się uregulować sprawy własnościowe i załatwić przekazanie przez Wydział Ogrodniczy budynku czworaków na stałe dla szkoły oraz zobowiązali się zrobić remont. Brakowało bowiem okien, a w tych, które były, nie było szyb. Uchwalono również plan pomocy nauczycielom. Rodzice od każdego dziecka mieli płacili składkę miesięczną w wysokości 50zł. Rodziny rolnicze zobowiązały się udzielić jednorazowej pomocy, przekazując 0,50 kwintala ziemniaków i 10kg pszenicy, a rodziny nierolnicze 0,50 kwintala ziemniaków i 5kg pszenicy.

 

Jak w większości powojennych szkół brakowało podręczników i sprzętu szkolnego. Uczniowie pisali na gazetach, papierach. Z nich też uczyli się czytać. Dzieci, rodzice i nauczyciele wyszukiwali przedwojenne pomoce naukowe. Znaleziono dawne zeszyty z geografii, przyrody, stare podręczniki do matematyki. "Czwartego maja 1947r. w dniu Święta Oświaty dzieci szkolne urządziły przedstawienie, po którym rodzice zorganizowali herbatkę, a uczniowie zbiórkę pieniężną na bibliotekę. Zebrano 1800 zł".

 

Mimo ciężkich warunków, szkoła funkcjonowała bardzo prężnie. Prócz normalnej nauki organizowano pomoc materialną dla uczniów, powstały pierwsze organizacje. Zawiązano Spółdzielnię Uczniowską

i utworzono zastęp harcerski dziewcząt i chłopców. Opiekunem została kierowniczka szkoły Ewa Morus.

 

Na Zebraniu Rodziców 26 października 1946r. ogłoszono, że każde dziecko może złożyć

u przewodniczącej szkolnego koła Polskiego Czerwonego Krzyża zdjęcie i wypełniony kwestionariusz wraz z opłatą 10 zł. "Dokumenty te PCK wyśle do Ameryki, gdzie każde dziecko otrzyma "ojca chrzestnego", który będzie pomagał mu materialnie".

Załatwiono również tran dla uczniów, który miał kosztować 500zł. Rodzice ustalili, że z własnych składek pokryją tę sumę i wszystkie dzieci w szkole będą mogły go otrzymywać.

 

W kronice czytamy, że w ciągu roku szkolnego 1946/47 uczęszczało do szkoły 93 uczniów. "Została zorganizowana opieka nad sierotami i półsierotami. Opiekunką tych dzieci została nauczycielka Maria Włanczuk. Sieroty otrzymały do dnia 9 maja 1947r. trzy razy zapomogę pieniężną oraz materiał na ubrania. Sierot było dwoje, półsierot dwanaścioro. Opiekunka chodziła od czasu do czasu do ich domów, by się przekonać jak wyglądało ich życie, czy nie brak im czego. W zimie dzieci biedniejsze otrzymały od Amerykańskiego Czerwonego Krzyża sproszkowane mleko, które piły przez 86 dni

w szkole."

 

Stosunki między państwem a kościołem były wtedy jeszcze normalne, dlatego w szkole odbywały się lekcje religii. Umiastów należał do parafii w Ożarowie. Rodzice sami przywozili księdza furmanką,

a kolejność wyznaczał jeden z opiekunów szkoły. Uczniowie z nauczycielami uczestniczyli

w nabożeństwach z okazji rozpoczęcia roku szkolnego i w naukach rekolekcyjnych.

 

Lata powojenne były bardzo ciężkie również z powodu złego stanu zdrowia dzieci. W kronice zanotowano: "w dniach 2 i 5 kwietnia 1948r. odbyło się badanie lekarskie dzieci szkolnych w Ośrodku Zdrowia w Ołtarzewie. Badania wykazały znaczny procent dzieci z gruźlicą, chorych na serce

i anemicznych. Tylko około 15% dzieci było zdrowych". Postanowiono, że w czasie wakacji wszystkie zostaną wysłane na wypoczynek.

 

Sprawa trudnych warunków nauki powracała jak bumerang. Wydział Kwaterunkowy Zarządu Gminy Ożarów zajął dla szkoły dwa lokale w domu jednej z mieszkanek Umiastowa - pani Sulimirskiej.

W jednym uczyły się na zmianę połączone klasy I-II i III-IV. Drugi lokal został przeznaczony na salę gimnastyczną. Klasa V i VI została w czworakach.

 

Mimo kłopotów lokalowych w listopadzie 1948r. utworzono kurs dla dorosłych z zakresu szkoły podstawowej. Wpisało się 13 uczniów, a nauka odbywała się po zajęciach dla dzieci, w godz. od 14

do 19. Kurs ukończyło 8 osób, 5 zaś nie zdało egzaminów. Nauka odbywała się w ramach takich przedmiotów jak: religia, język polski, język francuski, historia, nauka o Polsce współczesnej, geografia, biologia, fizyka, chemia, matematyka. Kiedy dorośli kursanci kończyli szkołę w czerwcu 1949r. z rozrzewnieniem wspominali spędzony w niej czas i z żalem ją opuszczali. Szkoła była więc ważnym miejscem dla lokalnego społeczeństwa i działała na rzecz jego rozwoju.

 

Mimo zaangażowania rodziców stan budynków szkolnych był fatalny. Aby lepiej je przedstawić przytoczę słowa kierowniczki szkoły Ewy Morus: "Sufit w sali szkolnej nie wyprawiony, dach przecieka, piec nie grzeje, futryny od drzwi spróchniałe - wylatują, ramy od okien zewnętrznych spróchniałe - nie dają się zamknąć". Jeżeli do tego dodam, że w szkole nie było instalacji elektrycznej i oświetlano ją lampami naftowymi, brakowało węgla na ogrzanie podczas zimy, można sobie wyobrazić w jakich warunkach przyszło uczyć się dzieciom. Kierowniczka wielokrotnie zwracała się do władz gminnych, by w czasie wakacji przeprowadzić gruntowny remont. Z opiekunami szkoły często omawiano te sprawy - oni właśnie mieli się zająć remontem. Tymczasem nikt nie brał się do niczego. Wreszcie sprawę wziął

w swoje ręce przewodniczący Gminnej Rady Narodowej obywatel Michał Kaszak. Wykonano prowizoryczny remont, ale już wtedy zaczęto myśleć o nowym budynku.

 

W tych ciężkich czasach, nie lada wydarzeniem było przekazanie szkole odbiornika radiowego. Odbyło się to 10 grudnia 1950r. na uroczystej akademii w teatrze Roma w Warszawie. Szkoła otrzymała sześciolampowy aparat radiowy od Społecznego Komitetu Radiofonizacji Kraju. Niestety, w Umiastowie, mimo, że to tylko 20 km od stolicy, elektryczności jeszcze nie było, więc radio stało nieczynne.

 

Działalność szkoły w latach 1951-1961. Budowa nowej placówki.

 

Początek roku szkolnego 1950/1951 był dość szczególny. Zarządzeniem Ministra Oświaty została zlikwidowana klasa VI. Uczniowie częściowo chodzili do szkoły w Borzęcinie lub w Ołtarzewie.

W Umiastowie pozostało pięć klas, w których uczyło się 72 uczniów.

 

Nauka rozpoczęła się z opóźnieniem, dopiero 4 września, ponieważ panowała epidemii szkarlatyny

i kokluszu. Jedna z dwu nauczycielek Maria Włanczuk została przeniesiona. Rodzice wielokrotnie skarżyli się, iż nauczycielka spóźnia się na zajęcia, jest niesumienna w pracy i nieodpowiednio odnosi się do dzieci. W szkole pozostał więc tylko jeden pracownik Ewa Morus i przez miesiąc uczyła sama

w pięciu klasach. Władze oświatowe wyraziły zgodę, aby drugą siłą nauczycielską została matka pani Ewy: Henryka Morus.

 

Na początku lat pięćdziesiątych dała się zauważyć zmiana klimatu politycznego w kraju. Miało to przełożenie na pracę umiastowskiej szkoły. Kierowniczka w oficjalnej przemowie na rozpoczęciu roku szkolnego we wrześniu 1952r. podkreślała "znaczenie nauki dla osiągnięć Polski Ludowej". Młodzież, rodzice wysłuchali przez radio przemówienia Ministra Oświaty. Wrzesień ogłoszono Miesiącem Budowy Warszawy. Zorganizowano specjalne pogadanki, prelekcje, podkreślające wkład ludności polskiej

i Związku Radzieckiego w odbudowę Warszawy, dużo mówiono o przyjaźni polsko - radzieckiej, obchodzono dni Wielkiej Rewolucji Październikowej. Na polecenie władz partyjnych i oświatowych

w szkole zostało założone Koło Przyjaźni Polsko - Radzieckiej, do którego zapisały się wszystkie dzieci z klas III (9 osób), IV (12 osób) i V (12 osób). W sumie 33 uczniów. Nie było już zimą bożonarodzeniowej choinki ze Świętym Mikołajem, ale za to była noworoczna z Dziadkiem Mrozem.

 

Śmierć Józefa Stalina odbiła się szerokim echem w kraju. Dla wielu była szokiem, częściowo udawanym. W kronice zapisano: "5 marca 1953r. śmierć Generalissimusa Józefa Stalina. Na znak żałoby szkoła udekorowana została przykrytymi kirem ilustracjami z życia J. W. Stalina. Zredagowano specjalną gazetkę żałobną. Na szkole została wywieszona flaga narodowa, przepasana czarną wstęgą. W dzień pogrzebu - 7 marca o godzinie jedenastej młodzież uczciła pamięć J. W. Stalina 5-minutową ciszą w postawie na baczność." Przy każdej informacji był dopisek "Zostało wykonane na rozkaz władz partyjnych i oświatowych". Jest to potwierdzenie wcześniejszego stwierdzenia o celowym udawaniu szoku i o istnieniu oporu, który uwidaczniał się szczególnie w społeczeństwie wiejskim.

 

Nadszedł wrzesień 1955r. Rozpoczął się nowy rok szkolny. W klasach I-VI naukę podjęło 63 uczniów, pracowały dwie nauczycielki: kierownik Ewa Morus i Janina Przybyłowska. Dla szkoły w Umiastowie był to rok szczególnie ważny z dwóch powodów. 26 listopada minęła setna rocznica śmierci wybitnego poety polskiego Adama Mickiewicza, a rok 1955 ogłoszono Rokiem Mickiewiczowskim. W szkole zorganizowano uroczystą akademię poświęconą narodowemu wieszczowi, na którą dzieci i młodzież przygotowały inscenizację III części Dziadów, a kierownik szkoły powiedziała: "Żaden z pisarzy nie potrafił tak jak on w swoich poezjach wyrazić najistotniejszych pragnień narodu polskiego, jego tęsknoty i nadziei, cierpienia i walki w złych czasach niewoli carskiej Rosji. Utworami swymi rozsławił

A. Mickiewicz imię Polski na cały świat. Wiersze jego trafiły wszędzie: do chłopskich chat i robotniczych mieszkań, do studenckich pokoików i serc małych jeszcze dzieci szkolnych".

 

Po części artystycznej wystąpił obywatel inż. Janusz Marczyński, kierownik miejscowego zakładu pracy Szkółki Drzewek Ozdobnych, który przedstawił pomysł budowy nowej szkoły. Reakcją na jego gorące wystąpienie było założenie Komitetu Budowy Szkoły, a on sam został sekretarzem tego Komitetu. Już

w trakcie spotkania zaczęto zbierać pieniądze 100-złotowe "cegiełki". Od tego momentu sprawy potoczyły się błyskawicznie. Jeszcze tego samego roku rozpoczęto starania o przyznanie gruntu pod budowę nowej szkoły. A czas był najwyższy, ponieważ budynek, w którym uczyły się dzieci groził zawaleniem. Dla bezpieczeństwa uczniów zdecydowano się podstemplować strop.

 

W marcu 1956r. odzyskano 1 ha ziemi w pobliskiej miejscowości, który przed wieloma laty przekazany był szkole na własność. Mieszkańcy dzierżawili ziemię bezpłatnie. Na zebraniu Komitetu Rodzicielskiego postanowiono, że dzierżawcy będą wpłacali pieniądze na budowę szkoły.

 

Po długich staraniach (w lutym 1957r.), na wniosek Ministerstwa Gospodarki Komunalnej, z terenu Szkółek Drzew Ozdobnych wydzielono działkę, z przeznaczeniem pod budowę szkoły. Już w marcu 1957r., na posiedzeniu Prezydium Rady Narodowej w Pruszkowie zatwierdzono sprawę. Bardzo mocno zabiegał o to inż. Janusz Marczyński, który był jednocześnie radnym powiatowym i entuzjastycznie podchodził do pomysłu budowy szkoły. Ustalono, że 30% kosztów budowy pokryją mieszkańcy,

a pozostałą część z własnych funduszy przekaże powiat. Na zebraniu mieszkańcy okolicznych wsi: Umiastów, Podroszew, Kaputy, Kręczki, zgodzili się ponieść ustalone koszty. Dodatkowo zobowiązali

się we własnym zakresie dowieźć materiały budowlane. Wkrótce (3 kwietnia 1957r.), w obecności przedstawicieli Wydziału Oświaty z Pruszkowa i mieszkańców wsi została podpisana umowa pomiędzy projektodawcą a Społecznym Komitetem Budowy Szkoły.

 

Biorąc pod uwagę ówczesne czasy, mieszkańcy zdawali sobie sprawę z tego, że ich udział finansowy będzie bardzo trudny do udźwignięcia. By zebrać pieniądze uczniowie wraz z nauczycielami urządzali loterie, a Komitety: Rodzicielski i Budowy Szkoły organizowały co jakiś czas zabawy. Motorem napędowym akcji był Janusz Marczyński. "Za jego staraniem została uchwalona budowa szkoły, przyznano teren pod budowę, ....pobudzał mieszkańców do dawania datków pieniężnych, łagodził wszelkie nieporozumienia, podnosił na duchu, gdy wydawało się, że sił zabraknie.....z uporem pokonywał wszystkie trudności i całym sercem, bezinteresownie (gdyż nawet dziecka nie miał w tej szkole) oddawał się sprawie budowy".

 

Wczesną wiosną 1957r. zaczęto zwozić materiały, a w maju, z wielką pompą odbyła się uroczystość wmurowania kamienia węgielnego. Z tej okazji zaproszono wielu gości, począwszy od przedstawiciela Ministerstwa Gospodarki Komunalnej, a skończywszy na okolicznych mieszkańcach. Teren budowy udekorowano zielenią, kwiatami i flagami państwowymi. Uczniowie recytowali wiersze, obdarowali gości kwiatami. Przemawiali członkowie Komitetu Budowy Szkoły, zaproszeni goście. Kierowniczka szkoły odczytała Akt Erekcyjny, który po podpisaniu, został wmurowany w fundamenty. Po części oficjalnej, przy dźwiękach muzyki odbyło się przyjęcie i zabawa na wolnym powietrzu.

 

Nowa szkoła została otwarta 18 lutego 1958r. i nazwano ją imieniem Adama Mickiewicza. W ten sposób, symbolicznie, zaznaczono rok od pojawienia się inicjatywy budowy do jej realizacji. Uroczystość otwierająca nową szkołę w Umiastowie i nowy rozdział w jej historii, przerodziła się w ludową zabawę

z muzyką i tańcami. Nie zabrakło przemówień miejscowych notabli. Prawdziwym bohaterem był pomysłodawca i główny organizator całego przedsięwzięcia - Janusz Marczyński.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Rok szkolny 1958/59 w klasach I-V rozpoczęło 82 uczniów, już w nowym budynku szkolnym. Znajdowały się w nim dwie izby lekcyjne, holl, kancelaria, dwa pomieszczenia na magazyny. W planach szkoła miała być piętrowa. W pierwszym etapie oddano do użytku pierwsze piętro. Warunki lokalowe pozwoliły kierowniczce Ewie Morus założyć Koło Młodzieży Wiejskiej. Do organizacji zapisywali się młodzi ludzie z okolicznych wsi, którzy ukończyli 16 rok życia. Spotkania odbywały się prawie codziennie. Koło utworzyło różne sekcje: sportowo-gimnastyczną, szachową, ping-ponga, recytatorską, teatralną, tańce ludowe oraz bibliotekę i czytelnię. Młodzież organizowała różne przedstawienia, rozgrywki sportowe.

 

Wiosną 1959r. wokół szkoły założono park. Zaprojektował go oraz podarował sadzonki kierownik zakładu Szkółek Drzew Ozdobnych Janusz Marczyński. Wszystkie prace wykonali pracownicy zakładu. Cały teren ogrodzono i zamontowano bramę wjazdową, podarowaną przez Fabrykę Kabli z Ożarowa.

W ten sposób został zakończony rozdział szkoły związany z budową nowej siedziby placówki.

 

Aktywność szkoły na początku lat sześćdziesiątych. Wpływ reformy szkolnictwa

z 1961r. na sytuację placówki.

 

Początek lat sześćdziesiątych (1960-1964r.) był okresem bardzo prężnego działania szkoły. Znajdowała się w nowoczesnym budynku; dzieci pracowały

w sześciu oddziałach, w systemie klas łączonych. Było ich dużo. W kolejnych rocznikach: 88 uczniów (1961r.), 96 (1962r.), 100 (1963r.), 88 (1964r.). Uczyło trzech nauczycieli. W 1961r. rozpoczął pracę nowy nauczyciel, wieloletni pracownik i późniejszy jej dyrektor Józef Nitczyński.

Działały liczne organizacje dziecięce: Samorząd Uczniowski, Spółdzielnia Uczniowska, Szkolne Koło PCK, kółko techniczne, Szkolna Kasa Oszczędności, chór. Była też czynna biblioteka dysponująca 998 książkami dla czytelników.

W Spółdzielni Uczniowskiej sprzedawano przybory szkolne, pieczywo, ciastka, cukierki. Rozprowadzano stare i nowe podręczniki oraz hodowano i sprzedawano porzeczki ze szkolnego ogrodu. W czasie wakacji z porzeczek uczniowie razem z nauczycielami sporządzali dżem, który w ciągu roku szkolnego wszyscy zjadali na przerwie śniadaniowej z bułką i mlekiem. Samorząd Uczniowski łącznie z kołem PCK prowadził dyżury w szkole i na boisku. Poszczególne klasy miały pod opieką wyznaczone części ogrodu szkolnego. Samrząd organizował zbiórkę złomu i makulatury. Część uzyskanych pieniędzy wpłacano na Społeczny Fundusz Ochrony Środowiska, a pozostałą przeznaczono jako dopłatę do wycieczek szkolnych. Szkolne PCK organizowało konkursy czystości, w miarę potrzeby udzielało pierwszej pomocy lekarskiej, prowadziło punkt krawiecki, w którym dokonywano drobnych napraw np. przyszywano guziki. Aktywnie pracowało koło techniczne. Należeli do niego chłopcy z klas piątych

i szóstych. Dzięki dobremu wyposażeniu w narzędzia do robót ręcznych koło wykonywało dla szkoły różne sprzęty np. stojącą półkę na czasopisma, szafkę dla Spółdzielni Uczniowskiej. Stworzyło również punkt usługowy dla miejscowego społeczeństwa i sąsiednich szkół.

 

Szkoła zbierała pochwały od władz oświatowych. W protokole posiedzenia Rady Pedagogicznej w związku z wizytacją przez Inspektora Oświaty Mariana Bałysza zapisano wypowiedź: "Na wstępie wyrażam zadowolenie z obecnego stanu szkoły, oświadczając, że budynek wraz z otoczeniem utrzymany jest w bardzo dobrym stanie, co zawdzięczać należy kierowniczce szkoły Ewie Morus.

W dalszej ocenie Inspektor oświadczył, że szkoła zawsze pracowała na wysokim poziomie. Obecnie warunki są dobre - nauczyciele kwalifikowani, mieszkają na miejscu. Dzieci są ładnie ubrane, zdyscyplinowane. Nauczyciele zorganizowali dyżury w czasie przerw, na których to dzieci uczy się gier

i zabaw zespołowych. Dzieci materiał mają opanowany, biorą żywy udział w lekcji, co świadczy

o przygotowaniu nauczycieli do lekcji. Prace pisemne są staranne i sprawdzane."

Placówka stała się poligonem doświadczalnym dla przyszłych nauczycieli z liceów pedagogicznych

z Warszawy i Grodziska Mazowieckiego. A oto jeden z wpisów do Kroniki Szkoły pozostawiony przez klasę V b Liceum Pedagogicznego nr1 z Warszawy: "Szkoła w Umiastowie podobała się nam bardzo. Przyjemny budynek, jasne, czyste klasy. Wszędzie widać troskę dzieci o szkołę. Lekcje łączone są ciekawe, dzieci pracują naprawdę z wielkim zainteresowaniem. Przyjęto nas bardzo gościnnie ze strony zarówno nauczycieli i dzieci. Dziękujemy! Zabieramy do Warszawy naprawdę szczere, dobre wrażenia. Wskazówki wykorzystamy w pracy."

 

Szkoła pełniła też rolę centrum życia społecznego dla najbliższej okolicy. Po zakończeniu zajęć lekcyjnych mogła w niej spędzać wolny czas młodzież, zorganizowana w Koło Związku Młodzieży Wiejskiej. Część młodzieży utworzyła Koło Przysposobienia Rolniczego. Władze powiatowe ogłosiły konkurs. Członkowie Koła założyli ogródki kwiatowe wokół domów, każdy miał doświadczalne poletko warzywne i 1ar ziemniaków. Odbywały się teoretyczne wykłady z zakresu wiedzy rolniczej, a w marcu

i wrześniu 1960r. zespół składał egzaminy. W rezultacie zajął drugie miejsce w powiecie. Uczestnicy otrzymali nagrodę zespołową - opryskiwacz, oraz nagrody indywidualne: dyplomy, książki o uprawie różnych roślin.

 

Ale nie tylko młodzi, także dorośli mogli dla siebie znaleźć coś pożytecznego. Prężnie działająca organizacja ZMP uruchomiła kurs samochodowo-motocyklowy. Tego typu kursy należały do rzadkości. Działał również Uniwersytet Powszechny. Jego celem było tworzenie warunków do samokształcenia, upowszechnianie czytelnictwa wśród mieszkańców. Ponownie uruchomiono kurs szkoły podstawowej dla pracujących, tym razem na poziomie klasy VI. Słuchaczami były osoby w wieku 16-30 lat, pracownicy Szkółek Drzew Ozdobnych i pobliskiego PGR-u w Kręczkach. Wykłady, kosztem czasu wolnego, prowadzili ci sami nauczyciele, którzy uczyli w dziennej szkole. Polska wieś powoli wydobywała się

z zapaści edukacyjnej, a szkoła w Umiastowie miała w tym procesie również swój wkład.

 

Ustawa O rozwoju systemu oświaty i wychowania z dnia 15 lipca 1961r. była podstawą prawną planowanej reformy szkolnictwa. W Umiastowie weszła ona w życie w roku szkolnym 1964/65 i zaowocowała reorganizacją placówki. Do zbiorczych szkół gminnych w Ołtarzewie i Borzęcinie odeszły klasy V i VI, a w Umiastowie pozostały tylko cztery oddziały. Naukę rozpoczęło 56 uczniów, najstarszą grupą była klasa IV. Każdy oddział uczył się samodzielnie, zlikwidowano klasy łączone. Pracowało trzech nauczycieli. Na koniec roku szkolnego 1964/65 z 56 uczniów nie otrzymało promocji do klasy następnej 6 osób: dwie z klasy I i cztery z klasy IV. W protokołach Rady Pedagogicznej czytamy, że uczniowie ci zostali niepromowani, ponieważ nie opanowali materiału programowego. Czwórka z nich była zaniedbywana przez rodziców. Rodzice sami nie doceniali wartości nauki, a to wpłynęło na motywację ich dzieci. Uczennica z klasy czwartej, mimo dobrych warunków materialnych i domowych nie zdała, ponieważ miała lekceważący stosunek do nauki, nie odrabiała prac domowych, była mało aktywna, nie brała udziału w dyskusjach na lekcjach. Nauczyciele starali się wyrównywać braki w wiadomościach, pracując z nimi indywidualnie, poza lekcjami. Utrzymywano ścisły kontakt z rodzicami, sprawdzano warunki domowe. Działania te nie przyniosły pożądanych rezultatów.

 

Szkoła była dobrze zaopatrzona w pomoce naukowe, ale nie posiadała specjalnie przygotowanych pracowni. W prowadzonych zajęciach wykorzystywano ogród szkolny jako zbiór naturalnych okazów przyrodniczych, audycje radiowe i telewizyjne, nagrania płytowe, filmy, wycieczki, czasopisma dziecięce ("Świerszczyk" i "Płomyczek") oraz aktualne wiadomości z prasy codziennej.

 

Grono pedagogiczne składało się z trzech osób. Dwoje z nich posiadało pełne kwalifikacje zawodowe, jedna uzupełniała je w Studium Nauczycielskim. Dwóch nauczycieli było członkiem PSL, jeden PZRP. Pracowali sumiennie, obowiązkowo, wykazując dużą inicjatywę. Kierowniczka Ewa Morus ponadto działała w Gminnej Radzie Narodowej i komisji oświatowej. Brała udział w życiu społecznym wsi,

w zebraniach wiejskich, w spisie rolnym. Prowadziła punkt biblioteczny, opiekowała się miejscowym Kołem ZMW. Kolega Józef Nitczyński brał udział w kształceniu rolników, był w komisji wyborczej do Sejmu i Rad Narodowych, przeprowadzał spis rolny. Wykazywał dużą inicjatywę w pracach technicznych na terenie szkoły, kierował kółkiem technicznym oraz służył pomocą i radą w sprawach technicznych miejscowemu społeczeństwu.

 

Grono pedagogiczne w trzyosobowym składzie, z niewielkim zmianami personalnymi, przetrwało do 1967 roku. Do kolejnych przemian i reformy szkolnictwa z 1973r. pracowały dwie osoby: kierowniczka Ewa Morus i nauczyciel Józef Nitczyński. Osoby te na stałe wpisały się w historię tej placówki. Szkoła zaczynała nabierać własnych, niepowtarzalnych cech. Służyła zarówno środowisku nauczycielskiemu jak i lokalnemu społeczeństwu.

 

Lata siedemdziesiąte i osiemdziesiąte. Reforma szkolna z 1973r., a dzieje szkoły

w Umiastowie.

 

W latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych szkole towarzyszyło ogromne zainteresowanie.

Z różnych stron Polski przyjeżdżali nauczyciele szukający nowych źródeł inspiracji do pracy, chcący podpatrzeć stosowane tu techniki, zapoznać się z funkcjonowaniem Spółdzielni Uczniowskiej.

 

Studenci szkół i uczelni pedagogicznych (Wyższej Szkoły Pedagogicznej z Warszawy, Uniwersytetu Łódzkiego, Studium Wychowania Przedszkolnego z Warszawy, Studium Nauczania Początkowego

z Warszawy, z Uniwersytetu Warszawskiego, z Uniwersytetu Śląskiego, z Uniwersytetu Jagiellońskiego) hospitowali lekcje, poznawali istotę i znaczenie twórczej pracy w oświacie. Wraz ze studentami często bywał w placówce przedstawiciel Instytutu Badań Pedagogicznych z Warszawy doc. dr Aleksander Lewin. W kronice zamieścił taki oto wpis: "Z pobyt w szkole odniosłem bardzo dobre wrażenie.

Jak wiele można osiągnąć w najtrudniejszych nawet warunkach, jeśli całej pracy przyświeca nowatorska myśl pedagogiczna".

 

W szkole prowadzony był eksperyment naukowy. Uczniów klasy I uczono czytać metodą barwno-dźwiękową wg podręcznika Haliny Meterowej i kilka razy w ciągu roku dzieci przechodziły testy.

 

Rezultatem odwiedzin dziennikarzy, redaktorów radiowych i telewizyjnych były liczne artykuły o szkole, audycje radiowe i telewizyjne. Tu przeprowadzono obserwacje dotyczące odbioru muzycznych audycji radiowych przez dzieci, przygotowano audycje oparte na swobodnych tekstach, program telewizyjny dla młodzieży "Teleferie", audycje radiowe z matematyki dla klas I-IV, nauczyciele E.Morus

i J.Nitczyński w roku szkolnym 1973/74 byli doradcami metodycznymi nadawanych audycji radiowych

z języka polskiego i matematyki dla kl. I-IV, zbierano materiały i robiono zdjęcia do programu telewizyjnego "Sami gospodarujemy", nagrano film edukacyjny pt. "Sad", program telewizyjny

"Wizyta na wsi", "Wspólna praca, wspólna radośc".

 

Licznie przybywali do Umiastowa uczniowie z innych szkół, aby porozmawiać z tutejszymi uczniami, zapoznać się z ich pracą, obejrzeć interesujące okazy drzew i krzewów w ogrodzie szkolnym, zebrać informacje o miejscowym środowisku.

 

Szkołę odwiedzali pracownicy Ośrodka Badawczo-Rozwojowego Pomocy Naukowych i Sprzętu Szkolnego z Warszawy. Interesowały ich pomoce naukowe wykonane przez nauczyciela J.Nitczyńskiego (chodziło o świetlną tablicę z tabliczką mnożenia, pomoc do wprowadzania zbiorów, wiatromierz).

 

Do szkoły przyjeżdżali również goście z zagranicy. I tak np. w 1971r. złożyła wizytę delegacja oświatowa z Włoch,145 w 1972r. delegacje z Francji,146 Węgier i Bułgarii.

 

W roku 1975 gościła 23 osobowa grupa nauczycieli z Finlandii. Następstwem tej wizyty było nawiązanie korespondencji między uczniami z Umiastowa i z Helsinek. W maju 1975r. w Helsinkach odbył się festiwal szkół podstawowych o tematyce "Przyjaźń". Festiwalowi towarzyszyła wystawa prac dziecięcych i rysunki oraz prace uczniów z Umiastowa również były eksponowane.

 

W 1976r. uczestnicy VIII Międzynarodowego Spotkania Wychowawców Freinetowców (Renconte Internationale des Educateurs Freinet - RIDEF), który odbywał się w Płocku, odwiedzili umiastowską placówkę. Byli to pedagodzy z 14 krajów świata: Polska, Francja, Hiszpania, Portugalia, Holandia, Belgia, Republika Federalna Niemiec, Niemiecka Republika Demokratyczna, Włochy, Bułgaria, Węgry, Jugosławia, Algieria, Tunezja. Gości przywitali nauczyciele i uczniowie. Dzieci mówiły o swojej pracy, odpowiadały na pytania, oprowadzały po szkole i terenie przyszkolnym. Rozmowy prowadzono przy pomocy tłumacza. A oto co uczestnicy RIDEF napisali w kronice: "Dzieci bardzo śmiało, inteligentnie,

z dużą znajomością tematu odpowiadały na zadawane pytania", "Kochane dzieci! Wspaniale gospodarzycie i pracujecie w swojej szkole. Dziękujemy Wam za wszystko co nam pokazałyście", "Tych kilka godzin spędzonych w waszej szkole zachwyciły mnie. Byłem szczerze wzruszony wszystkim, co tu zobaczyłem. Było to dla mnie prawdziwe odkrycie. Tutaj realizuje się wszystkie myśli nowej pedagogiki opracowanej przez C.Freineta, Makarenkę, Korczaka. Nastrój, który tu panuje tworzy środowisko sprzyjające pełnemu rozwojowi dziecka. Brawo! Dziękuję dzieciom i nauczycielom".Po zakończeniu RIDEF 76 E.Morus otrzymała gratulacje od organizatorów Instytutu Kształcenia Nauczycieli i Badań Oświatowych oraz z Ministerstwa Oświaty i Wychowania. W lokalnej prasie płockiej ukazał się artykuł, w którym czytamy: "Do najciekawszych godzin Forum należało bez wątpienia spotkanie uczestników RIDEF z dziećmi i nauczycielami szkoły w Umiastowie. Tam zetknęli się wszyscy z autentyczną adaptacją technik Freineta na gruncie polskim. Proste, a jakże funkcjonalne wyposażenie szkółki, prace dzieci, wspaniale zagospodarowany rękami dzieci, nauczycieli i rodziców ogród, półki pełne konfitur na zimowe, szkolne śniadania, pasieka i wreszcie degustacja szkolnych przysmaków, zakupy w szkolnym sklepiku drobiazgów na pamiątkę - wywołały ogólny zachwyt i słowa uznania odwiedzających. Czas przestał się liczyć. Zapanowała atmosfera radosnych rozmów i poszukiwań, różnojęzyczny gwar zlewał się z wypowiedziami dzieci rejestrowanymi na taśmie magnetofonowej".

 

Podobny zjazd odbył się w 1978r. w Nantes we Francji, w którym uczestniczyła E.Morus. W kwietniu 1984r. 56 osobowa grupa uczniów i nauczycieli z Nantes odwiedziła Polskę i szkołę w Umiastowie. Uczniowie francuscy to znajomi z korespondencji. Porozumiewano się w języku esperanto.

 

Szkołę odwiedzał również ówczesny Minister Oświaty i Wychowania Jerzy Kuberski. Minister zaprosił

w 1977r. dzieci do siedziby ministerstwa w Warszawie i przyjął ich z należytymi honorami: serdecznym słowem, ciastkami, słodyczami. Uczeń Wojtek Foremnik, przeprowadził wywiad z Ministrem i nagrał go na taśmę magnetofonową.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Szkoła znana była również w środowisku poza pedagogicznym. I tak np. pracownicy Instytutu

i Gospodarki Wodnej z Warszawy zapoznali się ze sposobami prowadzenia przez uczniów obserwacji

i pomiarów meteorologicznych.

 

Uczestnicy narady leśników mogli naocznie przekonać się, w jaki sposób realizowane były hasła o zadrzewianiu terenów szkolnych, poszanowaniu i pielęgnacji przyrody. Minister Leśnictwa i przemysłu Drzewnego przysłał specjalne podziękowanie "w uznaniu wkładu pracy w zakresie upowszechniania

i realizacji programu zadrzewiania kraju".

 

Ogromne zaangażowanie, pasja i wysiłek twórczy został zauważony. W ciągu życia i działalności pedagogicznej E.Morus otrzymała wiele nagród i odznaczeń. Były to: Złota Honorowa Odznaka Związku Młodzieży Wiejskiej (1967r.), Srebrna Odznaka SKO (1967r.), Srebrny Krzyż Zasługi (1970r.), odznaka W XXV-lecie Wyzwolenia Ziemi Pruszkowskiej (1972r.), Nagroda Ministra Oświaty i Wychowania za wybitne osiągnięcia w pracy dydaktycznej i wychowawczej (1972r.), medal XXX-lecia Polski Ludowej (1974r.), Złota Odznaka za zasługi dla województwa warszawskiego (1974r.), Złoty Krzyż Zasługi (1975r.), nagroda Miasta Stołecznego Warszawy (1977r.), Złota Odznaka Honorowa (1979r.), Order Serca - Matkom Wsi (1982r.), Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski (1984r.), Medal 40-lecia Polski Ludowej (1984r.), Medal Komisji Edukacji Narodowej (1989r.).

 

Zmiany w systemie oświatowym w Polsce miały odbicie w działalności umiastowskiej placówki. W celu wyrównania szans edukacyjnych i lepszego przygotowania dzieci do rozpoczęcia nauki w klasie pierwszej od 10 marca 1972r. rozpoczęło pracę ognisko przedszkolne. Zajęcia odbywały się trzy razy

w tygodniu od godz. 15 do 18. Prowadził je po lekcjach z uczniami J.Nitczynski.

 

Na mocy nowej Karty praw i obowiązków nauczyciela, obowiązującej od 1 maja 1972r. nazwa "kierownik szkoły" została zmieniona na "dyrektor szkoły". Szkoła w Umiastowie z klasami I-IV została filią szkoły 8-klasowej w Ołtarzewie i dotychczasowy kierownik został "dyrektorem szkoły filijalnej".

 

W kwietniu 1973r. nauczyciele wzięli udział w spotkaniu z J.Szczepańskim przewodniczącym Komisji opracowującej Raport o stanie szkolnictwa PRL. Dyskutowano na temat stanu oświaty polskiej, wysunięto wiele postulatów. Efektem Raportu było wprowadzenie tzw. szkół gminnych, koordynujących pracę wszystkich jednostek w danej gminie. W przypadku szkoły w Umiastowie była to Szkoła Podstawowa nr1 w Ożarowie Mazowieckim. Podlegały jej: SP nr2 w Ożarowie Mazowieckim z klasami

I-VIII, SP w Ołtarzewie (klasy I-VIII), SP w Józefowie (klasy I-VIII), SP w Macierzyszu (klasy I-IV),

SP w Święcicach (klasy I-VIII) i oczywiście SP w Umiastowie (klasy I-IV). Do klasy pierwszej miał przygotowywać wszystkich uczniów roczny pobyt w oddziale przedszkolnym.

 

Zgodnie z założeniami reformy oświaty i uchwały Sejmu z 1973r. W sprawie systemu edukacji narodowej w 1978r. uruchomiona została I klasa szkoły tzw. dziesięciolatki. Wprowadzono nowy program nauczania, nastąpiły zmiany w nazewnictwie. Wychowanie plastyczne zastąpiła nazwa - plastyka, wychowanie techniczne - technika. Zwiększono ilość godzin na te zajęcia z jednej na dwie tygodniowo. Doszedł też nowy przedmiot (2 godziny tygodniowo) środowisko społeczno-przyrodnicze. Nauczyciele mieli problem z jego realizacją. Jako, że szkoła umiastowska cieszyła się opinią placówki "nadzwyczajnej", poproszono nauczyciela J.Nitczyńskiego o przeprowadzenie lekcji pokazowej ze środowiska społeczno-przyrodniczego dla wszystkich pedagogów z gminy Ożarów Mazowiecki. Według opinii wizytator metodyka H.Olszak lekcja była "...na wysokim poziomie. Chciałabym we wszystkich szkołach oglądać takie, jak tu".

 

Rok szkolny 1979/80 rozpoczął się 20 sierpnia. 22 sierpnia odbyło się nadzwyczajne zebranie

z rodzicami w sprawie likwidacji klasy IV i przeniesienia uczniów do szkoły gminnej lub placówki położonej najbliższej miejsca zamieszkania dziecka. Rodzice byli zaskoczeni taką decyzją, ponieważ do każdej szkoły było około 5, a nawet 8 km. O całej sprawie powiadomiono poseł M.Łopatkową. Przyjechała z przedstawicielem Ministerstwa Oświaty i Wychowania na miejsce i decyzją Ministerstwa klasa IV pozostała. Stwierdzono, że "szkoła tutejsza dopracowała się własnego systemu dydaktyczno-wychowawczego. Założeniem jej jest nauka i wychowanie przez pracę. Nauczyciele nie kierują się nakazami i zakazami. Rola ich polega na kierowaniu pracą dzieci, umożliwianiu dostępu do różnych źródeł wiedzy, opiekowaniu się całokształtem ich prac. Starają się stworzyć szkołę - dom, rekompensować braki środowiska. Jest to szkoła kształcąca, wychowująca, opiekuńcza".

 

Początkowo sądzono, że decyzja o likwidacji klasy czwartej podyktowana była reformą i ogólnymi zmianami w szkolnictwie. Później okazało się, że był to wynik nieprzychylnego nastawienia lokalnego środowiska niektórych pedagogów. Dyrektorka E.Morus pisze o tym w kronikach z rozgoryczeniem, jako o niszczeniu autentycznego, twórczego zaangażowania i "uśrednianiu" nauczycieli.

 

Lata osiemdziesiąte to lata kryzysu gospodarczego w Polsce. Dotknął on również oświatę. W roku szkolnym 1982/83 wszedł nowy system rozprowadzania podręczników szkolnych. Uczniom klas I i V szkoły wypożyczały książki, które pod koniec roku należało zwrócić. W Umiastowie ten system funkcjonował od dawna, dla wszystkich uczniów. Spółdzielnia Uczniowska kupowała książki i wypożyczała je kolegom za darmo. Dzieci nauczyły się szanować je i były lata, że szkoła nie zamawiała nowych podręczników, bo stare były jak nowe. Gminne placówki "ratowały" się podręcznikami

z Umiastowa. W sklepach limitowano zakupy zeszytów i wprowadzono talony. W wolnej sprzedaży zeszytów nie było.

 

W tym trudnym okresie przyszli z pomocą "freinetowcy", esperantyści, koledzy z międzynarodowej korespondencji. Dzieci otrzymywały paczki ze szkolnymi przyborami (flamastry, długopisy, klei, zeszyty, taśmy klejące, temperówki, pędzle, farby), słodyczami, żywnością, ubraniami.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Rok szkolny 1987/88 rozpoczął się z 36 uczniami w czterech oddziałach( klas 0, I, II i III) i dwoma nauczycielami (E.Morus i J.Nitczyński). Z powodu braku pedagogów do pracy klasa IV odeszła do szkoły w Ołtarzewie. Do 31 lipca 1991r. dyrektorem szkoły była E.Morus. Od 1 sierpnia 1991r został nim w wyniku konkursu (organizowanego po raz pierwszy w placówkach oświatowych) J.Nitczyński i był nim do 1999r.

 

Przejmowanie szkół przez samorządy, próba likwidacji i walka o jej utrzymanie.

 

Obowiązek wprowadzania w życie planowanych przez państwo reform, tworzenia warunków służących rozwojowi oświaty spoczywał od zawsze na władzach lokalnych. To właśnie gmina musiała pilnować "...realizacji przez dzieci obowiązku szkolnego w pełnowartościowej szkole oraz podnosić poziom wykształcenia i kultury wsi. Sytuacja taka ułatwiała realizację i doskonalenie funkcjonowania szkolnictwa wiejskiego oraz realizację koncepcji gminnej szkoły."

 

W czasach socjalizmu wpływ gminy był pośredni. Realizacja obowiązku szkolnego polegała na możliwości stosowania przymusu i sankcji karnych wobec rodziców w przypadku nieuczęszczania dziecka do szkoły. Gmina budowała nowe budynki szkolne. Z czasem wpływ ten stawał się coraz bardziej znaczący. W 1973r. powstały szkoły gminne, koordynujące pracę wszystkich placówek. Przeprowadzane reformy spowodowały zmianę sieci szkół. W przypadku szkół wiejskich, a zwłaszcza tych o niepełnej organizacji, powstał problem ich likwidacji. Z zadaniem tym musiały zmierzyć się samorządy. Problem ten dotyczył również szkoły w Umiastowie.

 

W poprzednich rozdziałach pisałam jak zmieniała się na przestrzeni lat organizacja szkoły. Przypomnę, że od szkoły z pięcioma oddziałami (1945r.), poprzez szkołę sześciooddziałową, przeszła do szkoły

z trzema klasami (I, II, III) i oddziałem przedszkolnym (od 1987r. do lat współczesnych). Rok 1990 przyniósł nową ustawę o samorządzie gminnym. Wzrosły uprawnienia i zadania władz lokalnych. Kompetencje gmin dotyczące zadań z zakresu szkolnictwa zostały określone w ustawie o systemie oświaty. W myśl tej ustawy zadaniem oświatowym jednostek samorządu terytorialnego było zapewnienie kształcenia, wychowania i opieki w szkołach i placówkach. Gmina była dla nich organem prowadzącym. Wskutek tego poszerzył się jej zakres obowiązków i przybyła odpowiedzialność za stan oświaty.

 

W pierwszych latach uchwalenia ustawy obowiązek przejęcia szkół nie był obligatoryjny, dlatego gmin chcących to zrobić, było niewiele. Z czasem liczba ta zwiększała się, ponieważ rząd nie inwestował w szkoły, co mogło doprowadzić do degradacji już istniejącej bazy oświatowej. Lepiej było wcześniej przejąć placówki i zacząć odrabiać zaniedbania. Po kilku latach okazało się, że lokalne władze znacznie lepiej wykorzystują środki budżetowe przeznaczone na oświatę. Jedną z gmin, która przejęła szkoły był Ożarów Mazowiecki, a Umiastów znajdował się w jej obrębie.

 

W roku szkolnym 1994/95 samorządy gminne przejęły 1/3 szkół podstawowych. Władze państwowe postanowiły dofinansować działalność szkół poprzez przekazywanie gminom subwencji oświatowej.

W codziennej praktyce okazało się, że subwencja była niewystarczająca nawet na pokrycie bieżących remontów. Samorządy musiały pozyskiwać środki na cele oświatowe z własnych zasobów. Proces przejmowania szkół przez gminy zakończył się w 1996r.

 

Z początkiem roku 1999 wprowadzono reformę administracyjną, która zmieniła podział terytorialny kraju. Dokonano przesunięcia części zadań z administracji rządowej na samorządową. Najważniejszym z nich było przydzielenie szkół licealnych powiatom, a szkół podstawowych i gimnazjów - gminom. Dzięki temu samorządy mogły prowadzić własną politykę oświatową i uwzględniać lokalne uwarunkowania przy realizacji zadań oświatowych. W myśl nowych przepisów gminy musiały zmienić organizację sieci szkół, a także wyznaczyć budynki na gimnazja. W trybie konkursu powoływały dyrektorów szkół. W tym czasie w Umiastowie zmieniła się wieloletnia kierowniczka, a później dyrektorka szkoły E.Morus (1945-1991r.). Do konkursu przystąpił J.Nitczyński i został nowym dyrektorem (1991-1999r.).

 

Ogromnym utrudnieniem dla samorządów była realizacja art. 17 Ustawy o systemie oświaty. W myśl tego artykułu, droga dziecka z domu do szkoły nie mogła przekraczać 3 km (w przypadku uczniów klas I-IV) i 4 km w przypadku klas starszych. Zmusiło to gminy do zapewnienia bezpłatnego dowożenia dzieci, zakupu "gimbusów" i ponoszenia z tego tytułu ogromnych kosztów.

 

Reorganizacja sieci szkół wiązała się z likwidacją niektórych placówek. Szczególnie dotyczyło to szkół wiejskich i tych, do których uczęszczała mała liczba dzieci. Likwidację tłumaczono przesłankami ekonomicznymi. Minister Edukacji Narodowej rozporządzeniem z dnia 16 grudnia 1999r. określił szczegóły finansowania oświaty. Wprowadził zasadę, że

 

"pieniądz będzie szedł za uczniem." Zachowanie więc szkół o małej liczebności uczniów było nieopłacalne dla gmin.

 

Jedną z placówek do likwidacji była szkoła w Umiastowie. W tym czasie uczyło się w niej (w klasach

0-III) 30 dzieci i pracowała czwórka nauczycieli. Informacja o likwidacji była dużym ciosem dla społeczności lokalnej. Początkowo sądzono, że władze odstąpią od tego pomysłu. Wskazywano na bogatą historię szkoły, nowatorski system uczenia, trudności z dotarciem dzieci do innej placówki. Sądny dzień nastąpił w lutym 2000r. kiedy to pod obrady Rady Miejskiej przedłożono projekt uchwały

w sprawie likwidacji dwóch szkół i dwóch przedszkoli w gminie. W paragrafie pierwszym tej uchwały napisano "Rada Miejska wyraża wolę likwidacji Szkoły Podstawowej w Umiastowie" i dalej "Gmina zapewni uczniom likwidowanych szkół możliwość kontynuowania nauki w Szkole Podstawowej w Ołtarzewie."

 

Jako główny powód wskazywano wysokie koszty utrzymania, nadchodzący niż demograficzny.

W wyniku reformy, najbliższa szkoła w Ołtarzewie stała się z ośmio- sześcioklasową i była w stanie,

bez pogarszania warunków dla swoich uczniów, przyjąć dzieci z Umiastowa. Gmina zapewniała dowóz szkolnym autobusem. Tak wyglądała sprawa z punktu widzenia władz gminy.

 

Inaczej postrzegali ją mieszkańcy. Władze samorządowe w konflikcie o szkołę postawione były po drugiej stronie barykady - przeciwko lokalnemu społeczeństwu. Chciały zamknąć szkołę w sposób pokojowy, ale nie miało to większego znaczenia. Mieszkańcy czuli się oszukani. Niechęć do współpracy ze strony gminy wyzwoliła w nich pokłady drzemiącej energii. Przypominano, że budynek szkoły powstał dzięki społecznej pracy i poświęceniu ich dziadków. Bliskość miejsca zamieszkania dzieci, rodzinna atmosfera panująca w szkole, małoliczne klasy, możliwość indywidualnej pracy z uczniem

- to kolejne jej atuty. Zaczęto zbierać podpisy osób sprzeciwiających się decyzji Rady Gminy. Tylko jednego dnia zebrano ich 110. Odbywały się zebrania mieszkańców z lokalną władzą. Napisano odwołanie do Kuratora i Urzędu Miejskiego w Ożarowie. Działania te nie przyniosły oczekiwanego rezultatu.

 

W tym czasie Federacja Inicjatyw Oświatowych wystąpiła z ofertą programu dla terenów wiejskich pt. Mała Szkoła. Był to program Ministerstwa Edukacji i dotyczył tych ośrodków, w których społeczeństwo oprócz tego, że nie zgadzało się na likwidację placówki to potrafiło się zorganizować i samodzielnie poprowadzić szkołę. Nie było to żadne rozporządzenie, tylko krótka informacja o możliwościach tworzenia takich placówek, przygotowana przez Irenę Dzierzgowską, ówczesną wiceminister.

Założenia projektu wskazywały na kilka ważnych aspektów, np.:

 

"efektywne (tańsze) funkcjonowanie małych szkół wiejskich

możliwość tworzenia na bazie szkół wiejskich Centrum Lokalnego

projekt dotyczył szkół małych - do 30 uczniów, z klasami I-III

szkoła będzie szkołą publiczną, prowadzoną przez osoby prawne lub fizyczne

samorząd terytorialny podejmuje decyzję o przekazaniu prowadzenia dotychczasowej szkoły konkretnej organizacji pozarządowej (najlepiej Stowarzyszeni lub fundacji). Decyzja taka wymaga likwidacji obecnej szkoły i na to miejsce powołania nowej. Dla dzieci i rodziców nie spowoduje to istotnych zmian

nowy organ prowadzący powierza obowiązki związane z organizacją, kierowaniem i nauczaniem dwójce nauczycieli

nauczyciele odpowiadają za realizację podstawy programowej i przygotowanie uczniów do dalszej edukacji. Nauczyciele muszą być również przygotowani do współpracy z rodzicami, środowiskiem lokalnym i do pełnienia roli liderów lokalnych

nauczyciele opracowują organizację szkoły - rozkład lekcji i plan zajęć pozalekcyjnych. Organizację opiniuje kurator oświaty, a akceptuje organ prowadzący

nadzór pedagogiczny wspiera nauczycieli. Raz w roku organizuje badania oceniające przyrost wiedzy i umiejętności uczniów".

Najbardziej aktywni mieszkańcy postanowili poczynić odpowiednie działania w celu założenia pierwszej organizacji pozarządowej w gminie - Stowarzyszenia. Był to milowy krok na drodze budowania społeczeństwa obywatelskiego.

 

W tym czasie zarząd gminy uzyskał zgodę na likwidację szkoły z Kuratorium Oświaty w Warszawie.

Na początku kwietnia 2000r. została zwołana sesja Rady Miejskiej, na której miała zapaść ostateczna decyzja. Zainteresowane strony wstawiły się w komplecie, aby na bieżąco kontrolować przebieg sesji.

 

Ostatecznie uchwała została podjęta większością głosów. Za likwidacją głosował miejscowy radny,

a jak się później okazało, niektórzy członkowie Rady, nie wiedzieli nawet, jak wygląda i gdzie znajduje się likwidowana przez nich szkoła. Najważniejsze paragrafy, dziś już historycznej, uchwały brzmiały:

 

&1

"Z dniem 31 sierpnia 2000r. ulega likwidacji Szkoła Podstawowa im. Adama Mickiewicza w Umiastowie, ul. Umiastowska 74"

 

&2

"Gmina zapewni uczniom likwidowanej szkoły możliwość kontynuowania nauki w Szkole Podstawowej nr 2 im. Obrońców Warszawy w Ożarowie Mazowieckim, ul. Lipowa 1"

 

Mieszkańcy odwołali się do Samorządowego Kolegium Odwoławczego oraz do Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego. Niestety, rezultat był kiepski. W tej sytuacji zawiązany wcześniej Komitet Założycielski złożył do sądu wniosek o zarejestrowanie Stowarzyszenia Wspierania Rozwoju i Edukacji Dzieci Wiejskich przy Szkole Podstawowej im. Adama Mickiewicza w Umiastowie. Czasu było niewiele. Sąd Okręgowy w Warszawie sprawę rozpatrzył szybko i już w połowie czerwca 2000r. dokonał wpisu do rejestru wspomniane Stowarzyszenie.208

 

Zwrócono się z prośba do Burmistrza Ożarowa o udzielenie zezwolenia na prowadzenie Publicznej Szkoły Podstawowej, która będzie realizowała projekt "Mała Szkoła". Burmistrz wydał decyzję,

w której czytamy: "Udzielam Stowarzyszeniu Rozwoju i Edukacji Dzieci Wiejskich zezwolenia na założenie Publicznej Szkoły Podstawowej w Umiastowie o strukturze organizacyjnej klas 0-III"

 

Realizacja projektu "Mała szkoła". Plusy i minusy programu.

 

1 września 2000r. rozpoczął się nowy rok szkolny. Szkoła w Umiastowie zmieniła status. Stała się Publiczną Szkołą Podstawową im. Adama Mikciewicza prowadzoną przez Stowarzyszenie Wspierania Rozwoju i Edukacji Dzieci Wiejskich. Dla lokalnej społeczności był to dzień triumfu, ponieważ nie pozwoliła zamknąć swojej szkoły i obroniła ją. Z czterech likwidowanych placówek oświatowych

w gminie, tylko szkoła w Umiastowie przekształciła się i pozostała.

 

Od nowego roku szkolnego praca była inaczej zorganizowana. W klasach I - III naukę rozpoczęło 20 uczniów, a w oddziale przedszkolnym 7 dzieci. Zatrudnione były dwie nauczycielki od nauczania zintegrowanego, ksiądz, specjalistka od gimnastyki korekcyjnej, sprzątaczka. Praca odbywała się systemem klas łączonych: zerówka z klasą I, klasa II z III. Łączenia wprowadzono tylko na część

zajęć edukacyjnych (około 2 godziny). Każda z nauczycielek była zatrudniona na 1 i 1/2 etatu.

Podstawowym problemem były pieniądze. Szukano sponsorów i ludzi dobrej woli, którzy mogli wesprzeć działalność szkoły.

 

Budynek szkolny pozostał taki, jaki był w 1958r.: parterowy, o powierzchni 350m2. Przez kolejne lata przeprowadzane były w nim remonty i unowocześniano go, więc ogrzewanie było już gazowe, wymienione okna, w łazienkach była glazura; teren przed szkołą wyłożony kolorową kostką. Do dyspozycji uczniów przeznaczone były: dwie sale lekcyjne, sala rekreacyjna z drabinkami, szatnia, biblioteka, dwie łazienki. W budynku znajdowała się również kancelaria, pokój z pomocami dydaktycznymi, pracownia z narzędziami. Teren przyszkolny stanowił powierzchnię 0,5 ha. Mieścił się na nim: park z unikalnymi okazami drzew i krzewów (platan, tulipanowiec, kielichowiec wonny...), sad, ogród warzywno-kwiatowy, boisko, stacja meteorologiczna. To wszystko służyło celom dydaktycznym

i wspierało proces uczenia się.

 

Placówka była bogato wyposażona w pomoce naukowe. Przez wiele lat zgromadzono ich dużo, zarówno kupionych jak i samodzielnie wykonanych przez pracujących nauczycieli i uczniów. Dysponowała również nowoczesnym sprzętem audiowizualnym, np. rzutnik, telewizor, magnetowid, kserokopiarka, maszyny do pisania, kalkulatory. Pierwszy komputer pojawił się w 2001r. ufundowany przez Federację Inicjatyw Oświatowych.

 

W 2002r. odbyły się wybory samorządowe. Jednym z 15 radnych w gminie został członek Stowarzyszenia Wspierania Rozwoju i Edukacji Dzieci Wiejskich. Nowa władza była przychylnie nastawiona do działań szkoły, a radni częstymi jej gośćmi. Dzięki temu oraz zaangażowaniu członków Stowarzyszenia i nauczycieli, w krótkim czasie udało się poczynić duże inwestycje. Wymieniony został piec centralnego ogrzewania oraz cała instalacja grzewcza, zmieniono podłogę w szatni, odnowiono klasy, wymieniono wszystkie meble, urządzono pracownię komputerową.

 

Szkoła poszerzyła ofertę edukacyjną. Oprócz zajęć dydaktycznych uczniowie mieli bezpłatną naukę języka angielskiego, zajęcia komputerowe, naukę gry na flecie, zajęcia na basenie, naukę tańca.

 

Szkoła wypracowała swój program działania, który obowiązuje do dnia dzisiejszego. Jest szkołą bezpłatną, kształcącą dzieci w młodszym wieku szkolnym (3-10 lat). Pomaga uczniom rozwijać indywidualne zainteresowania poprzez udział w zajęciach nadobowiązkowych. Proces kształcenia wspomagany jest technikami informatycznymi. Funkcjonuje w unikalnych warunkach środowiska, co ułatwia zdobywanie i rozszerzanie wiedzy przyrodniczej poprzez bezpośrednią obserwację. Dzięki nauce w małolicznych klasach, każdy uczeń jest traktowany indywidualnie, z uwzględnieniem swoich talentów. Pracuje również z dziećmi trudnymi zarówno wychowawczo jak i intelektualnie. Szkoła przygotowuje ucznia do samodzielnego myślenia i działania w zmieniającym się świecie; wprowadza

go do życia w społeczeństwie i kulturze polskiej. Wierzy, że jej absolwent będzie wyposażony w podstawowe umiejętności niezbędne do kształcenia na dalszych etapach i stanie się aktywnym członkiem nowych społeczności.

 

Naczelnym zadaniem szkoły jest wychowanie i nauczanie. Nauczyciele razem z rodzicami, w oparciu

o bogate doświadczenia i tradycje placówki opracowali Program wychowawczy.

 

"Głównymi celami w wychowaniu młodego pokolenia są:

podniesienie autorytetu rodziny,

pomoc rodzinie w wychowaniu,

tworzenie pozytywnych wzorców postępowania,

podniesieni prestiżu i poziomu szkoły jako instytucji wychowującej,

ochrona przed negatywnym wpływem mediów,

uwrażliwienie na zagrożenia płynące ze środowiska, w którym żyje dziecko"

 

Z uwagi na to, że wychowanie postawiono na pierwszym miejscu, dostosowano do tego organizację pracy w szkole. Życie społeczne toczy się na forum szkoły, zaś nauczanie odbywa się na zajęciach,

w klasach. Uczniowie ważne sprawy omawiają na wspólnych zebraniach całej społeczności szkolnej,

np. wybór Samorządu Uczniowskiego. Ochotnicy sami zgłaszają swoje kandydatury, a na zebraniu przedstawiają własny plan działania. Potem odbywa się głosowanie. Biorą w nim udział wszystkie

dzieci, zarówno przedszkolaki jak i starsi koledzy z klas I-III.

 

Praca Samorządu Uczniowskiego pod koniec roku szkolnego podlega ocenie, więc kandydaci zdają sobie sprawę z tego, że muszą pracować. Do ich obowiązków należy: reprezentowanie szkoły na zewnątrz, witanie i oprowadzanie gości, zwoływanie zebrań z dziećmi, wprowadzanie nowych pomysłów. Ostatni pomysł Samorządu to gazetka szkolna Ogniwo, w której znajdują się zagadki dla uczniów i nauczycieli, ciekawostki z różnych dziedzin, aktualności z życia szkoły.

 

W szkole obowiązuje zasada, że gospodarzami są dzieci. One również, nie tylko dorośli, odpowiadają za ład i porządek. Dlatego na początku roku wyznaczane są zadania, w realizacji których mogą pomóc dzieci. I tak na przykład jest: opiekun roślin doniczkowych, sprzedawcy w szkolnym sklepiku, bibliotekarze, kronikarze klasowi, opiekun sprzętu sportowego (wydaje i sprząta skakanki, koła, linę

do zabawy na przerwach), opiekunowie łazienek, którzy zgłaszają nauczycielom brak papieru, mydła, sprawdzają, czy z kranów nie cieknie woda.

 

Uroczystości typu imieniny, urodziny dzieci i nauczycieli obchodzone są razem. Solenizantowi lub jubilatowi śpiewamy piosenkę, a później każdy składa życzenia. Z przyjemnością patrzymy na postępy nowych dzieci. Na początku roku są nieśmiałe i nie wiedzą co powiedzieć, a później mówią już głośno

i odważnie. Zwracamy uwagę, aby życzenia były dostosowane do okazji, nie zawsze jednakowe. Jest to wyjątkowy dzień.

 

Trudne sprawy również omawiamy wspólnie np. wyjątkowo złe zachowanie. Sprawca może wypowiedzieć się w swojej obronie, ocenę wydają koledzy i nauczyciele, proponujemy sposób rozwiązania problemu. Dajemy czas na poprawę i wracamy do sprawy po umówionym terminie.

Jest to okazja do zauważenia pozytywnych zachowań i pochwały za postępy.

 

Praca wychowawcza odbywa się także w klasach, przy okazji realizacji treści programowych.

Pod koniec tygodnia każdy uczeń dokonuje samooceny według ustalonych punktów. Ocenia swoje zachowanie na zajęciach, stosunek do osób starszych (nauczyciele, ksiądz i obsługa szkoły), stosunek do kolegów, wypełnianie obowiązków szkolnych, stosunek do nauki. Z poszczególnych zagadnień przyznaje sobie punkty. Po zsumowaniu ich, umieszcza swoją postać na "górze samooceny".

Przy pytaniu "jakim jesteś kolegą?" wypowiada się uczeń i jego koledzy.

 

Dzieci wspólnie spędzają przerwy między zajęciami, jeżdżą na wycieczki. Dbamy o to, aby zwracały

się do siebie po imieniu i wzajemnie pomagały.

 

Treści dydaktyczne realizowane są w oparciu o podstawę programową edukacji wczesnoszkolnej,

z wykorzystaniem pomocy dydaktycznych dostępnych w placówce, parku szkolnego i nowoczesnych technik informatycznych.

 

Nasi przeciwnicy często używają argumentu "klasy łączone" twierdząc, że obniża to poziom kształcenia. Zdaniem Rady Pedagogicznej tutejszej szkoły, w oparciu znajomość rozwoju psychicznego dzieci

w okresie nauki w klasach początkowych, argumentów "za" jest wiele. Grupa, w skład której wchodzą uczniowie w różnym wieku, jest zbliżona do naturalnych dziecięcych wspólnot. Środowisko szkolne bardziej przypomina to znane z życia - jak wielka rodzina. Uczniowie młodsi bez oporu pytają starszych o coś, czego nie wiedzą. W razie problemów rzeczywiście się do nich zwracają. W klasach, gdzie są równolatkowie panuje przekonanie, że wszyscy w tym samym wieku powinni dysponować podobną wiedzą i umiejętnościami. Niezręcznie więc zadawać pytania kolegom.

 

W grupach różnowiekowych co roku zmienia się sytuacja społeczna. Raz ktoś jest młodszy w stosunku do innych, raz starszy. Struktura społeczna przekształca się naturalnie. W klasach o stałym składzie rzadko dochodzi do takiej zmiany relacji. Struktura pozycji z roku na rok ulega usztywnieniu.

 

Dzięki klasom łączonym sytuacja społeczna zbliża nas do życia - raz ktoś jest dla nas mistrzem, raz my dla kogoś. Dochodzi do zjawiska wzajemnego uczenia się. Zdolne dzieci mogą realizować się na poziomie klasy starszej, a słabsze powtarzają materiał na poziomie młodszych. Więcej jest pracy indywidualnej z dzieckiem. Powszechnie wiadomo jest, że uczniowie o wiele lepiej radzili by sobie

w szkole, gdyby mogli uczyć się we własnym tempie. Każdy może być nauczycielem. Wzajemne uczenie się sprzyja nie tylko efektywności edukacyjnej, ale również społecznej.

 

Praca z dziećmi w różnym wieku nie pozwala nauczycielom na stereotyp nauki jednym frontem. Sprzyja innowacyjności.

 

Organem prowadzącym szkołę jest Stowarzyszenie Wspierania Rozwoju i Edukacji Dzieci Wiejskich,

w skład którego wchodzą rodzice uczniów jak i inni mieszkańcy wsi. Stowarzyszenie posiada

osobowość prawną, posiada swój Statut, jest Organizacją Pożytku Publicznego. Razem z nauczycielami pertraktowało z władzami w sprawach dotyczących uzyskania pozwolenia na prowadzenie szkoły.

Do dzisiaj jest to główny cel jego działania. Jednocześnie podejmuje inicjatywy na rzecz lokalnej społeczności, tak, od władz gminy pozyskało teren przylegający do szkoły. Kiedyś było to porośnięte chwastami nielegalne wysypisko śmieci. Teraz jest tam: boisko do gry w piłkę nożną, boisko do gry

w piłkę plażową, górka do zjeżdżania na sankach oraz zabezpieczony plac do rozpalenia ogniska. Wszystko to zostało urządzone wspólnymi siłami Stowarzyszenia. Z tego miejsca mogą korzystać zarówno mieszkańcy wsi jak również całej gminy.

 

Projekt Mała Szkoła przewidziany był do realizacji w latach 2000 - 2002r. Opierał się na dwóch filarach: Ministerstwo Edukacji Narodowej oraz Federacja Inicjatyw Oświatowych. W pierwszym roku Ministerstwo wsparło pracujących nauczycieli i sfinansowało im studia podyplomowe Zarządzanie Małą Szkołą - program pracy szkoły.

 

Była to duża pomoc pozwalająca rozwiązywać problemy organizacyjne, prawne oraz dająca możliwość kontaktowania się ze śmiałkami z całej Polski, którzy odważyli się zorganizować ten typ placówki

i możliwość czerpania z ich doświadczeń. A było tych placówek w pierwszym roku działania (we wrześniu 2000r.) aż 41 - 36 działało jako szkoły publiczne, 5 jako niepubliczne. Wśród nich utworzono także 2 gimnazja. W roku szkolnym 2001/02 liczba Małych Szkół zwiększyła się do 68, a we wrześniu 2002r. otworzyło swe podwoje już 168 takich szkół. W roku 2006, w bazie danych Federacji Inicjatyw Oświatowych jest już ich 300.

 

Powstały szkoły bardzo zróżnicowane: mniejsze i większe. Obecnie najmniejsze znajdują się

w Beskidach: wieś Nowica i Kunkowa. Uczy się tam tylko po trzech uczniów. Największa jest w Piekiełku. Uczęszcza do niej 200 dzieci. Powstały Małe Szkoły nie tylko z klasami 0-III, ale pełne podstawowe oraz gimnazja. Uczestnicy programu uznali, że Małą Szkołą jest każda placówka powstała w miejsce zlikwidowanej, z inicjatywy społecznej.

 

Mała Szkoła utrzymuje się z dotacji oświatowej liczonej na jednego ucznia. Niewielka liczba dzieci oznacza niewielkie dochody. Mimo, że często są to szkoły niepubliczne, nie pobierają czesnego od rodziców. Nauczyciele są zatrudniani w oparciu o Kodeks Pracy, zwiększona jest liczba godzin dydaktycznych do 22, 24 (Karta Nauczyciela przewiduje 18).

 

Jak już wspomniałam, program Mała Szkoła był przewidziany do realizacji przez dwa lata (do roku 2002), a jest realizowany do dziś. Pierwszą informację o programie przygotowała w 2000r. na stronie internetowej ówczesna wiceminister Irena Dzierzgowska. Jej szybkie odejście z Ministerstwa było przypuszczalnie przyczyną tego, że nie pojawiły się zmiany w prawie oświatowym. Kolejni decydenci nie interesowali się Małymi Szkołami. Być może obecne władze stworzą rozwiązania wspierające program.

 

Drugim filarem służącym pomocą w realizacji programu była Federacja Inicjatyw Oświatowych, laureat nagrody głównej Pro Publico Bono za najlepsze inicjatywy obywatelskie. Raz do roku organizowała Forum, na które zapraszani byli nauczyciele z Małych Szkół i przedstawiciele prowadzących je Stowarzyszeń. Podstawowym celem tych spotkań było przeprowadzenie z różnych dziedzin warsztatów np.: sposobów komunikacji społecznej, tworzeniu strategii rozwoju wsi, współpracy z samorządem, budowaniu programów pracy szkoły, poprawie jakości nauczania, pracy w klasach łączonych....

 

W czerwcu 2005r. Federacja zorganizowała wyjazd szkoleniowy dla nauczycieli z Małych Szkół do Holandii. Szkoły przejmujące rolę ośrodka edukacyjnego i społecznego, sposób ich organizacji, zarządzania nimi (a więc polskie Małe Szkoły) były tematem unijnego projektu Leonardo da Vinci. Podstawą projektu były holenderskie doświadczenia i rozwiązania wypracowane w ciągu 85 lat działania systemu edukacyjnego oraz poznanie praktyki nauczania zgodnego z zasadami konstruktywizmu. "Konstruktywizm jest teorią opartą na obserwacji i badaniach naukowych, dotyczącą problemu: jak ludzie się uczą. Teoria ta zakłada, że ludzie konstruują swoją wiedzę i rozumienie świata przez doświadczenie i refleksje nad nim. Oznacza to, że kiedy spotykamy się z czymś nowym - musimy zestawić to z naszą dotychczasową wiedzą i doświadczeniem, czasami zmieniając nasze poglądy na wiele rzeczy lub je odrzucając, jako nieistotne. Jesteśmy aktywnymi twórcami naszej wiedzy. Konstruktywistyczne podejście do nauczania w klasie szkolnej oznacza różnorodność metod kształcenia, w szczególności takich, które tworzą warunki do działań własnych ucznia, zachęcają do posługiwania się metodami aktywnymi (doświadczenie, rozwiązywanie problemów wziętych z praktyki, współpraca w grupie) w konstruowaniu własnej wiedzy".

 

Ze szkoły w Umiastowie pojechała do Holandii dwójka nauczycieli. Byłam jednym z nich. Zwiedzaliśmy różne typy placówek oświatowych (szkoły prywatne, publiczne, kształcenia specjalnego), poznawaliśmy system przygotowywania nauczycieli do zawodu (odwiedziliśmy Fonyts University - uczelnię przygotowującą nauczycieli na poziomie wyższym zawodowym), poznawaliśmy sposób organizacji oświaty na terenie gminy (wizyta w urzędzie gminy) oraz przeszliśmy krótki trening w uczeniu się we współpracy.

 

Było to wspaniałe doświadczenie zawodowe, aczkolwiek wszyscy uczestnicy stwierdzili, że to dopiero sygnał, zapowiedź jak można inaczej. Nadal powinniśmy uczyć się innych sposobów pracy z uczniami oraz nowych rozwiązań organizacji oświaty. Wspaniałe jest to, że można korzystać z doświadczeń innych. Moja refleksja po wizycie jest tak, że w konfrontacji z Holendrami nasze Małe Szkoły wypadły wspaniale. Jesteśmy inni, ale również twórczy i innowacyjni. W praktyce stosujemy zasadę konstruktywizmu społecznego - działanie we współpracy w grupach różnowiekowych.

 

Mija już sześć lat działania programu Mała Szkoła. Można się więc pokusić o pierwsze podsumowania. Byłam od początku wprowadzania go w życie, uczestniczyłam w pracach nad uratowaniem szkoły

w Umiastowie, powoływaniem jej w nowej formie i pracuję w niej nadal. Umiastów jest jednym

z przykładów praktycznego wdrażania programu do realizacji.

 

Jakie są mocne i słabe strony programu? Moim zdaniem największym osiągnięciem jest obudzenie lokalnego społeczeństwa. Praca nad ocaleniem szkoły zintegrowała je. Okazało się, że jeśli rodzice zaangażują się i skierują energię na konkretne działanie, to przynosi to zdumiewające efekty. Nic lepszego nie mogło się zdarzyć dzieciom, niż zmiana postawy rodziców na aktywną. Gotowość do podjęcia społecznego wysiłku, przedsiębiorczość, udowodniła malkontentom, że nadal jest mnóstwo osób gotowych do zaangażowania się w sprawy społeczne; że można zmienić decyzje władz lokalnych pod warunkiem, że wiemy czego chcemy i jesteśmy dość zdeterminowani, aby to osiągnąć. Dla nauczycieli pracujących w szkole był to potężny zastrzyk energii i wiary, że to co robią jest dobre, szkoła jest potrzebna i będzie służyła mieszkańcom oraz ich dzieciom. "Jesteśmy u siebie", w swojej szkole i nie zaprzepaściliśmy twórczego dorobku pedagogicznego naszych poprzedników (E.Morus, J.Niczynskiego).

 

Każdy typ szkoły może dawać szansę rozwoju dzieciom lub ją zaprzepaszczać. Dzieci mniej zdolne,

z trudnościami w nauce, z zaburzeniami psychofizycznymi mogą znaleźć w szkole oparcie lub zostać wykluczone. Od czego to zależy? Głównie od nauczycieli, od ilości dzieci w klasie, od metod pracy...Dobrym przykładem wyrównywania szans jest edukacja w klasach łączonych. Pojęcie to, jako przeżytek minionej epoki, ma złe skojarzenia, chociaż nie nazwa jest najistotniejsza, lecz to co się pod nią kryje. Na świecie używa się pojęcia - edukacja w grupach różnowiekowych. Przykład takiej edukacji oglądałam w Holandii. Nie ma tam klas składających się z jednego rocznika dzieci, lecz klasy,

w których są uczniowie w różnym wieku. Każdy ma swoje tempo uczenia się i każdy może osiągnąć sukces na miarę swoich możliwości, w indywidualnym czasie. Czy poza szkołą istnieją instytucje, które gromadzą w jednym miejscu ludzi z tego samego rocznika? To sztuczny zabieg wymyślony na potrzeby polskiej szkoły.

 

A jakie są minusy programu? Mała ilość dzieci powoduje mały przypływ środków finansowych. Trzeba wciąż szukać sposobów pozyskiwania pieniędzy. Jest to jednocześnie twórcze, ale i męczące. Powoduje wypalanie się i brak stabilizacji. Trudno jest zainteresować sponsorów lokalnym problemem. Miejscowi biznesmeni są związani z władzami lokalnymi. Jeśli te są przychylnie nastawione do nas, to mamy szczęście, ale jeśli, dyplomatycznie rzecz ujmując, panują między nami "oziębłe" stosunki (tak było

w pierwszym roku działania w 2000r.), to wszelkie rozmowy kończą się zapewnieniami, że być może.... w przyszłości....Szczególnie brakuje pieniędzy na motywujące do większego wysiłku wynagrodzenia dla nauczycieli, na nowe inwestycje. Nie ma też umocowań prawnych wspierających program od strony państwa. Dużą pomocą było wprowadzenie ustawy o Pożytku publicznym i możliwość wpłacania 1% dochodów na organizacje pożytku publicznego.

 

Program Mała Szkoła jest przedsięwzięciem niekonwencjonalnym. W centrum uwagi jest dziecko, jego rozwój i przyszłość. Mam nadzieję, że w dalszych latach będzie ulegał pozytywnym zmianom i zyska większe znaczenie społeczne.

 

kopiowanie, cytowanie, pobieranie zawartości bez zgody autorki tekstu

oraz właściciela tej strony ZABRONIONE

 

wykonanie - hosting - obsługa

Stowarzyszenie Wspierania Rozwoju i Edukacji Dzieci Wiejskich przy S.P. im. Adama Mickiewicza w Umiastowie